Powstanie marketingu historycznego. PR z historią w tle

Kim jest antyspołeczny szef? #3 Psychopata w pracy.
Styczeń 30, 2019
(Nie)Kochana moja praca #4 Rekrutacja
Luty 4, 2019
Pokaż wszystkie

Powstanie marketingu historycznego. PR z historią w tle

Oczywiście, moim zamiarem nie jest analiza powstań pod kątem historycznym. Każdy z nas może sięgnąć do źródeł i poczytać na temat powstań narodowych, ich przyczynach i skutkach, do czego mocno zachęcam.

Rozważając potrzebę polskich powstań narodowych, ich szans oraz strat, warto zająć się tym, jaki miały wpływ na podnoszenie poziomu polskiej świadomości i tożsamości narodowej. Warto pochylić się nad tym, jaki wydźwięk te wydarzenia miały na symbolikę, kulturę i nasze współczesne nastawienie do tego co jest naszym dziedzictwem historycznym. Dlaczego dziś panuje zainteresowanie grupami rekonstrukcyjnymi? Dlaczego organizuje się wydarzenia, obchody wydarzeń historycznych? Dlaczego powstają filmy i seriale historyczne? Dlaczego tworzymy muzea, nagrywamy płyty związane z symboliką historyczną naszego kraju? Skąd wziął się marketing historyczny, który jak widać ma się dobrze i wiele marek na nim się opiera?

 

Storytelling? Nihil novi.

Moja mama, gdy byłam małym dzieckiem, często śpiewała mi pieśń, którą przekazała jej, moja babcia. Czyli jej mama. O czym była pieśń? O człowieku, który na początku miesiąca maja spaceruje między starymi grobami. Naruszając spokój zmarłym, otrzymuje pytanie: kim jest? Śmiało odpowiada, że Polakiem. Wtedy spotyka dawnego żołnierza, uczestnika walk o niepodległość Polski, który wypytuje w jakim stanie jest teraz Ojczyzna? Wiem, że pieśń powstała bardzo dawno temu i była śpiewana po powstaniu styczniowym. Przekazywana z pokolenia na pokolenie dotrwała do dziś. Dlaczego Wam o niej opowiadam? Ponieważ, ciągłość tradycji odnoszących się do powstań narodowych, która przez lata była zachowywana, stała się istotnym atutem aktywności społeczeństwa w dążeniu do odzyskania niepodległości w różnych okresach historycznych.

Na tym właśnie polega marketing historyczny. Urodził się nie dziś, nie 10 lat temu, tylko gdy nasi przodkowie w czasach zaborów przekazywali sobie symbole i wzorce narodowościowe, aby wywołać określoną reakcję. Dziś byśmy powiedzieli, że stosowali: Call to action!

Przykładem, jak na historii i symbolice powstania styczniowego wychowywano nowe pokolenia, było wykorzystanie tematu powstania przez Józefa Piłsudskiego, do kształtowania postaw wśród Strzelców. Tworzył przestrzeń, budował emocje, napięcie, a na końcu wzywał do określonej akcji. Przecież to nic innego jak: call to action, który spotykamy w mediach społecznościowych oraz storytelling, który wpływa na nasze wybory i postawy. Gdy Polska odzyskała niepodległość Piłsudski przyznał weteranom powstania styczniowego prawo do noszenia munduru Wojska Polskiego i dożywotnią pensję. Żołnierze otrzymali awanse, a urzędnicy ministerstw i wojskowi musieli oddawać honory powstańcom. Nie było to tylko i wyłącznie działanie, które miało na celu oddanie hołdu i czci, ale również możemy powiedzieć, że było to swego rodzaju działanie marketingowe z wykorzystaniem historii i emocji. Dzięki temu zabiegowi, powstające Wojsko Polskie otrzymało tożsamość, symbole i wartości, które były związane z powstańcami. Młode Wojsko potrzebowało tożsamości i ideałów, które miały je wspierać w walce. Pamiętajmy, że 11 listopada 1918 roku, to nie koniec okresu walk. Młode państwo musiało swoją suwerenność utrzymać, a przed nami: była wojna polsko – bolszewicka, powstania śląskie oraz plebiscyty, jak również walka polityczna o granice podczas Konferencji w Wersalu. Cóż Piłsudski znał się na storytellingu 😉

 

Marketing historyczny powstał przed naszymi pradziadkami

Powstańcy styczniowi byli w II Rzeczpospolitej wzorcem, jakim dziś otacza się powstańców warszawskich czy „Żołnierzy Niezłomnych”. Po powstaniu listopadowym rozpoczęły się represje. W polskich domach nie zapomniano o przodkach, którzy stanęli zbrojnie przeciw zaborcy. Kultywowane historie, ideały, wzorce, spowodowały, że nowe pokolenie, będąc osadzone w określonej tożsamości, chwyciło za broń. Należy pamiętać, że zarówno powstańcy listopadowi jak i styczniowi byli w swoich czasach niechcianą karta w dziejach. Kolejny raz utrzymywane i przekazywane dalej wzorce i historie, zaowocowały aktywnością w dążeniu do odzyskania niepodległości przez Polskę. W okresie po odzyskaniu niepodległości, dzieci, a później młodzież rosła w historiach, wzorcach, uczestnicząc w wydarzeniach państwowych. Potem przyszedł 1 września 1939 roku. Dalszą historię znamy. Dochodzimy do kolejnych powstańców: warszawskich. Wzorce, ideały, historie, symbole były im przekazywane i promowane przez cały wcześniejszy okres. W domu, szkole, uczelniach, uroczystościach państwowych. Kto przyszedł po powstańcach warszawskich? „Żołnierze Niezłomni”. Później „Solidarność”. Dziś jesteśmy my: z całą wiedzą, symbolami i emocjami, które za nimi stoją.

 

 

Przykłady promowania powstania styczniowego w II RP

  • 22 stycznia 1920 roku Piłsudski Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari zostało odznaczonych 59 weteranów powstania. 
    Kolejna uroczystość odbyła się 5 sierpnia 1921 roku. Była to symboliczna data. 
    57 lat wcześniej, został stracony z rąk władz rosyjskich Romuald Traugutt wraz z innymi członkami Rządu Narodowego. 
    Tego samego dnia na stokach Cytadeli Warszawskiej marszałek Józef Piłsudski wręczył odznaczenia 10 weteranom powstania styczniowego.
  • 21 stycznia 1933 roku odznaczono pośmiertnie powstańców styczniowych. 
    Uroczystości odbyły się na terenie Warszawskiej Cytadeli. 
    Tego samego dnia po Mszy Świętej  i defiladzie wojska przed Grobem Nieznanego Żołnierza, 
    ogromny tłum na czele z żyjącymi weteranami powstania, przeszedł do Cytadeli. Tam dokonano odznaczeń.
  • W II RP wiele jednostek Wojska Polskiego otrzymało patronów bohaterów powstania styczniowego 
    np. 19 Pułk Ułanów Wołyńskich im. gen. Edmunda Różyckiego, naczelnego dowódcy powstania na Wołyniu.
  • W kolejnych latach obchodów, w całej Polsce organizowane były odczyty i uroczyste wydarzenia.
    Jak widzicie, uroczystości państwowe wydarzeń historycznych, odznaczenia, defilady, marsze, nie są niczym nowym.
    Takie działania, budujące określone postawy i myśli polityczne budowano dużo, dużo wcześniej przed obecnymi czasami.

Dlaczego robiąc marketing wokół „Żołnierzy Wyklętych” promujemy jednocześnie powstańców: listopadowych czy styczniowych?

Każdy człowiek, każda społeczność potrzebuje toposów i archetypów, potrzebuje symboli i wartości na których będzie mogła oprzeć swoją tożsamość. Tak było z powstańcami styczniowymi, tak było np. z Legionami Piłsudskiego. Tak było w trakcie wojny polsko – bolszewickiej, powstań śląskich. Tak wreszcie było z Armią Krajową i „Żołnierzami Wyklętymi”. Słyszałam kiedyś stwierdzenie, że gdyby nie było „Żołnierzy Niezłomnych” nie byłoby „Solidarności”. To bardzo ciekawa teza. Myślę, że chodziło o czerpanie z symboli i wzorców kolejnych pokoleń, tak jak zrobili to powstańcy listopadowi, styczniowi. My dziś sięgamy do powstańców warszawskich i  „Żołnierzy Niezłomnych”. Powstańcy styczniowi są nam zbyt dalecy. Z najbliższych, naszym czasom wydarzeniach tworzymy symbole, historie i wykorzystujemy je w marketingu. Ale nadal są to symbole i wzorce, które przekazali je powstańcy listopadowi, styczniowi. oraz uczestnicy insurekcji kościuszkowskiej.

Dla społeczeństwa polskiego jedną z nadrzędnych wartości, w których wychowywano wiele pokoleń, jest walka i utrzymanie niepodległości i suwerenności Polski. Tym samym, niepodległość jest wartością społecznie uznaną i akceptowalną. Organizacje i instytucje, które wpisują się w nurt działań edukujących i dbających o historię walki o te wartości, stają się częścią tego wizerunku. Jednocześnie prowadzą szerokie kształcenie społeczeństwa, które będąc w roli konsumenta otrzymuje od marki wartość dodaną, ważne aby była ona prawdziwa bo wtedy zostanie uznana przez społeczeństwo.

 

Na zakończenie: Kamień do własnego ogródka…

Sama wpisuję się w marketing historyczny. Wspomniałam wcześniej o pieśni, której nauczyła mnie moja mama. Mój  przodek był jednym z powstańców styczniowych. Był burmistrzem miasta Wieruszowa: Maksymilian Otto. Dzielą nas wieki, zawieruchy wojen i tragicznych wydarzeń. Przez ten czas wzorce i emocje przetrwały aż do dziś. Dlatego, gdy zakładałam swoją działalność pomyślałam o nazwie sztyblety: pierwotnie były to wojskowe buty jeździeckie. Na myśl, przyszedł mi mój pradziadek, który walczył w wojnie polsko – bolszewickiej. Skąd czerpał symbole i wzorce? Z historii o dawnych wydarzeniach. Zatoczyło się koło. Na tym właśnie polega marketing historyczny. Urodził się nie dziś, nie 10 lat temu, tylko gdy nasi dawni przodkowie przekazywali sobie symbole i wzorce narodowościowe, aby wywołać określoną reakcję. Dziś byśmy powiedzieli, że stosowali: Call to action!

To nie koniec! Będzie dalsza część o marketingu historycznym!